Kolejna nieudolna próba samodzielnego wykonania własnego wiersza :)
*** (Kiedy jeżyna)
Kiedy jeżyna kwitnąć zaczyna,
a wiśnia zaczyna się rumienić,
nie myślę o zimie i ciepłej pierzynie,
lecz topię się, topię w zieleni.
Chociaż do ucha wciąż jakaś mucha
coś brzęczy natrętnie o jesieni,
zielonym oddechem znów spieram się z echem,
któremu z nas lepiej na Ziemi.
Pal diabli zimy i lata z nimi,
lecz wiosen pogodnych daj mój Boże.
Niech ciągle mnie niosą w nadzieje swe boso,
O więcej już dzisiaj nie proszę.
Czerwiec, 2011 r.